Po emocjonującej nocy spędzonej na Jawornikach i nieoczekiwanej kontroli Straży Granicznej, która skutecznie zniechęciła nas do nocowania w namiocie, zdecydowaliśmy się na bardziej przyziemną formę biwakowania – nocleg w samochodzie. Parkujemy w Lutowiskach i mimo niesprzyjających warunków pandemicznych, budzimy się wypoczęci. Poranek wita nas lekkim mrozem, cichym spokojem i widokiem wschodzącego słońca nad bieszczadzkimi grzbietami – widok bezcenny.

Po śniadaniu i gorącej kawie ruszamy autem w kierunku punktu wyjścia na Trohaniec – jednego z bardziej dzikich szczytów Diademu Gór Polski.

Podjeżdżamy możliwie najbliżej do wiaty turystycznej, przy której przebiega zielony szlak prowadzący na szczyt. Początkowo ścieżka jest błotnista, ale z każdym krokiem w górę podłoże staje się coraz twardsze, miejscami oblodzone – dlatego szybko zakładamy raczki. To była dobra decyzja, bo dalsze podejście jest dość strome i śliskie.

Po pokonaniu przewyższenia docieramy do rozdroża Pasma Otrytu, gdzie zielony szlak się rozdziela. Kierujemy się w lewo i w promieniach słońca, przy lekkiej ujemnej temperaturze, zdobywamy Trohaniec (939 m n.p.m.) – najwyższy szczyt pasma Otrytu. To zalesiony wierzchołek bez widoków, za to z charakterystyczną zieloną kropką w białym otoku, oznaczającą koniec (lub początek) szlaku.

Mimo braku panoram, Trohaniec fascynuje dzikością i ciszą. To właśnie takie miejsca dają największe poczucie kontaktu z naturą – bez komercji, bez tłumów, tylko szum drzew i skrzypienie mrozu i liści pod butami.
Po krótkim odpoczynku ruszamy jeszcze kilkaset metrów w przeciwnym kierunku – do Chaty Socjologa, legendarnego schroniska na Otrycie, które przez dekady było ostoją wolności myśli, alternatywy i… wspólnoty. Obecnie, z racji pandemii, chata jest zamknięta, ale teren wokół zachowuje swój niepowtarzalny klimat.

Warto wspomnieć, że Otryt – najdłuższy grzbiet w polskich Bieszczadach – ma około 18 km długości i uchodzi za jedną z bardziej tajemniczych formacji w regionie. Ze względu na swoje położenie i zalesienie, był przez lata enklawą ciszy, wykorzystywaną przez studentów Uniwersytetu Warszawskiego do budowy eksperymentalnej społeczności – stąd „Chata Socjologa”.
Na koniec zatrzymujemy się jeszcze przy tablicy informacyjnej i czytamy o transgranicznych ścieżkach przyrodniczych, które prowadzą m.in. z Wielkiej Rawki na Kremenaros i dalej do Novej Sedlicy.

Podsumowanie – Trohaniec:
Wysokość: 939 m n.p.m.
Pasmo: Otryt (Bieszczady)
Długość trasy: ok. 9,5 km (w obie strony)
Czas przejścia: 3-3,5 godziny
Przewyższenie: niecałe 400 m
Trudność: średnia (ze względu na warunki terenowe – błoto, lód)
Szczyt widokowy: nie – zalesiony
Dodatki: początek/koniec szlaku zielonego, możliwość odwiedzenia Chaty Socjologa

Wskazówki:
Zimą warto zabrać raczki – trasa bywa śliska
Latem warto zabrać namiot możliwy nocleg przy Chacie Socjologa (pole namiotowe)
Teren oddalony od uczęszczanych tras – należy uważać na dzikie zwierzęta (w tym wilki i niedźwiedzie)

Trohaniec to jeden z tych mniej znanych, ale nie mniej satysfakcjonujących szczytów. Cichy, z dala od cywilizacji, idealny na oddech od zgiełku i kontakt z prawdziwą dzikością Bieszczadów.