Nieważne gdzie, ważne z kim!!!

Kategoria: Sudecki Włóczykij Strona 1 z 5

Zlaty Chlum: Kamienna wieża, leśne źródła i świąteczny klimat Křížového vrchu

Tym razem udało nam się bez przeszkód dotrzeć w zaplanowane miejsce startu. Odpalamy mapy, sprawdzamy sprzęt do dokumentowania naszej wędrówki i tuż po godzinie 11:00 ruszamy na szlak.

Pogoda nam sprzyja – temperatura jest na lekkim plusie, co w grudniu w tych górach jest miłą odmianą. Naszym przewodnikiem jest czerwony szlak, którego trzymamy się aż do samego wierzchołka.

Początek to relaksujący spacer leśną ścieżką. Pierwsze pół kilometra idziemy po płaskim terenie, idealnie na rozgrzewkę. Dopiero gdy szlak lekko odbija w lewo, zaczyna się podejście. Nie jest ono jednak męczące – to raczej łagodna wspinaczka, która towarzyszy nam już do końca. Po drodze mijamy dwa urokliwe źródła. To prawdziwe ostoje dla strudzonych wędrowców. Są świetnie zagospodarowane, a wyryte w kamieniu daty świadczą o ich bardzo długiej historii. Widać, że Czesi dbają o te detale.

Na szlaku nie ma tłumów, choć i tak spotykamy więcej turystów niż po naszej stronie granicy. Prawdziwe centrum życia odkrywamy jednak przy rozejściu szlaków czerwonego i niebieskiego. Naszym oczom ukazała się potężna, kamienna wieża widokowa oraz tętniące życiem miejsce piknikowe. Zapach ogniska, ludzie biesiadujący przy stolikach i mała, klimatyczna knajpka – to wszystko tworzyło niesamowitą atmosferę. My jednak nie tracimy czasu na dłuższy popas. Robimy pamiątkowe zdjęcia i ruszamy na sam wierzchołek.

Sam szczyt Złotego Chlumu (891 m n.p.m.) jest nieco przekorny – mocno obrośnięty drzewami, nie oferuje żadnej panoramy. Dlatego szybko decydujemy się na drogę powrotną szlakiem niebieskim.

To był strzał w dziesiątkę! Szlak prowadzi przez pewien czas „łysym” zboczem, otwierając przed nami piękną panoramę na okoliczne góry. Po około kilometrze niebieska ścieżka zamyka pętlę i łączy się z czerwonym szlakiem, którym bezpiecznie wracamy do auta. Na deser zostawiamy sobie zwiedzanie ośrodka Křížový vrch, który oczarował nas swoim bożonarodzeniowym nastrojem.

Informacje o trasie:
Szczyt: Złoty Chlum (891 m n.p.m.) – Jesioniki, Czechy.
Dystans: ok. 4,6 km (pętla).
Czas przejścia: ok. 1-1,5 godziny (spokojnym tempem z postojami).
Suma podejść: ok. 224 m.
Kolory szlaków: Czerwony (podejście) -> Niebieski (częściowy powrót i pętla).

Porady i Informacje praktyczne

Parking i start:

  • My startowaliśmy z okolic Křížového vrchu. Jest to świetne miejsce, bo pozwala połączyć górską wędrówkę z wizytą w pięknym ośrodku turystycznym. Parking bywa obłożony, dlatego godzina 11:00 to ostatni dzwonek, by znaleźć miejsce.

Wieża widokowa Zlatý Chlum:

  • Kamienna wieża ma 26 metrów wysokości i została zbudowana w 1899 roku przez morawsko-śląskie stowarzyszenie górskie. Warto mieć ze sobą gotówkę (korony), jeśli chcecie wejść na górę (wstęp jest płatny). Widok z tarasu obejmuje m.in. Pradziada oraz Jezioro Nyskie.

Źródła na szlaku:

  • Mijane źródła (m.in. Adolfův pramen) mają długą tradycję leczniczą, związaną z pobliskim uzdrowiskiem Jesionik (Lázně Jeseník). Woda w nich jest czysta i zimna – idealna do przemycia twarzy w cieplejsze dni.

Wskazówka nawigacyjna:

  • Nie wracajcie tą samą drogą! Koniecznie wybierzcie niebieski szlak ze szczytu. To on oferuje najlepsze widoki na trasie, których nie uświadczycie na samym zalesionym wierzchołku ani na czerwonym szlaku w gęstym lesie.

Křížový vrch (Krzyżowy Wierch):

  • Na koniec koniecznie zajrzyjcie do tamtejszej restauracji lub hotelu. W okresie świątecznym dekoracje i klimat są tam po prostu magiczne. To idealne miejsce na kawę lub gorącą czekoladę po zejściu z gór.

Czarna Góra – krótka, letnia wyprawa w Sudety z widokami na Masyw Śnieżnika

Czarna Góra (1205 m n.p.m.) to jeden z najbardziej znanych szczytów Masywu Śnieżnika, chętnie odwiedzany zarówno zimą przez narciarzy, jak latem przez miłośników pieszych wycieczek.​
Nasza wyprawa rozpoczęła się na Przełęczy Puchaczówka, niedaleko miejscowości Sienna – kluczowego punktu turystycznego regionu. Na miejscu czekał na nas darmowy parking, z którego do wejścia na czerwony szlak prowadzi krótki asfaltowy odcinek.​
Czerwony szlak, przez pierwsze kilkaset metrów połączony z zielonym, prowadzi przez przyjemny, cienisty las, idealny na letnie spacery. Trasa stopniowo zaczyna piąć się w górę, a typowe dla Sudetów świerki dają wytchnienie zwłaszcza w słoneczne dni.​
Po około 500 metrach rozpoczyna się strome podejście w kierunku szczytu i dawniej stojącej tam 14-metrowej wieży widokowej. Chociaż obecnie nie ma po niej śladu (wieża została rozebrana latem 2021 roku ze względu na zły stan techniczny), Czarna Góra nadal zachwyca skalnym punktem widokowym, skąd podziwiać można Masyw Śnieżnika.​

Na samym wierzchołku Czarna Góra, oprócz pozostałości po wieży, znajduje się także charakterystyczny przekaźnik telewizyjny, którego światła są widoczne z wielu kilometrów i po zmroku służą jako orientacyjny punkt dla turystów. Przy dobrej pogodzie można podziwiać panoramę okolicznych gór oraz malownicze doliny.​

Informacje praktyczne:
Parking – darmowy, otwarty na Przełęczy Puchaczówka, blisko do czerwonego szlaku,
Długość trasy – ok. 3,3 km w obie strony, ok. 200 m przewyższenia,
Szlak – dobrze oznaczony, początkowo łagodny, potem stromy przed szczytem,
Wieża widokowa – zamknięta od 2021 roku, ale skalny punkt widokowy dostępny,
Polecane dla rodzin – szlak krótki, atrakcyjny, biegnie wśród lasów i kwiecistych polan, idealny na aktywne popołudnie.

Podsumowanie:
Czarna Góra w Sudetach to doskonały wybór dla osób, które szukają krótkiej, aktywnej wycieczki z pięknymi panoramami i górską atmosferą – zarówno przy letnim słońcu, jak i zimowym narciarskim szaleństwie. Latem zachwyca widokami, spokojem lasu i zielonymi polanami, zimą zamienia się w ulubiony kurort narciarski regionu. To miejsce, gdzie historia wieży widokowej splata się z nowoczesną infrastrukturą oraz rodzinną rekreacją.​

Kalenica 964 m n.p.m.

Rodzinna wyprawa na Kalenicę w Górach Sowich (trzeci co do wysokości w Górach Sowich) była pełna przygód i niezapomnianych widoków! Już od samego początku, tuż po zwiedzaniu Kompleksu podziemnego Osówka, zapakowaliśmy plecaki, ruszyliśmy na Przełęcz Jugowską (805 m n.p.m.) i wystartowaliśmy z parkingu pełni energii oraz entuzjazmu.

Trasa prowadziła nas przez malowniczy las — pierwsze chwile na szlaku były okazją do wspólnego zdjęcia, zanim zaczęliśmy na dobre się wspinać. Po drodze spotkaliśmy charakterystyczny, drewniany drogowskaz na rozstaju dróg, a dobre humory towarzyszyły nam, nawet podczas podejścia na Słoneczną (494 m n.p.m.).

Chłopcy z uśmiechem zdobywali kolejne metry wysokości – były też chwile triumfu na skałkach, gdzie każdy chciał choć przez chwilę poczuć się jak zdobywca szczytów. Wspólne pamiątkowe zdjęcie pod tabliczką na Kalenicy zaliczamy do obowiązkowych punktów każdego rodzinnego wyjścia.

Sercem tej wyprawy była jednak stalowa wieża widokowa na szczycie Kalenicy. Zrobiliśmy pod nią kilka zdjęć, podziwiając widok na Bielawę i całą okolicę. Powrót prowadził przez urokliwy szlak z mnóstwem omszałych skał, a także mijał ciekawe, rzeźbione kapliczki.

W schronisku Zygmuntówka nie zabrakło typowego rodzinnego zamieszania, trochę odpoczynku i chwili na kolejne zdjęcie. Malowniczy krajobraz rozpościerający się obok schroniska na długo zostanie w naszej pamięci.

To był wspaniały dzień — mnóstwo śmiechu, wspólnej radości, górskich przygód oraz zdjęć dokumentujących każdą ważną chwilę tej rodzinnej przygody!

Praktyczne informacje:
Parking znajdziesz na Przełęczy Jugowskiej – jest dużo miejsca i łatwo zostawić auto niedaleko szlaku.​
Wycieczka na Kalenicę jest idealna nawet dla rodzin z dziećmi – trasa nie jest trudna, a podejścia są krótkie i łagodne.​​
Na Zimnej Polanie warto zrobić krótki postój na odpoczynek – są tam ławki i wiata (po drodze spotkasz charakterystyczne drogowskazy).​​
Czerwony szlak prowadzi na szczyt, a tablica Słoneczna łatwo przeoczyć – warto wypatrywać po lewej stronie drzewa.​​
Na szczycie Kalenicy czeka wiata turystyczna i stalowa wieża widokowa – wejście na nią jest bezpłatne, ale przy zwiedzaniu z dziećmi zalecana jest ostrożność.​
Po drodze mijasz omszałe skałki i ciekawe kapliczki, które warto zobaczyć i uwiecznić na zdjęciach.
Dobrym miejscem na odpoczynek i posiłek jest schronisko Zygmuntówka – mają bar, miejsce na ognisko i piękną polanę.

Co warto zabrać?
Wygodne buty trekkingowe – trasa momentami bywa kamienista i śliska, szczególnie po deszczu.​
Kurtkę przeciwdeszczową lub softshell – pogoda w górach bywa nieprzewidywalna.​
Wodę i przekąski – na szlaku nie ma możliwości zakupu prowiantu aż do schroniska.​
Powerbank do telefonu lub aparatu – mnóstwo okazji do zdjęć rodzinnnych na tle gór, skałek i wieży widokowej.
Mały plecak – na bluzę, mapę, dokumenty, prowiant.​
Czapka, okulary przeciwsłoneczne, krem z filtrem – duża część trasy biegnie przez odkryte polany.​
Latarka lub czołówka – jeśli planujesz wracać wieczorem (czasem w schronisku bywają przerwy w dostawie prądu).

Góry Sowie na pewno jeszcze wrócą w nasze rodzinne plany podróżnicze — polecamy każdemu, kto lubi aktywnie spędzać czas razem!

Bukovec: Wulkaniczne pożegnanie z czeskimi Izerami

To nasz ostatni akcent podczas tego intensywnego, czterodniowego wypadu. Bukovec był drugim celem zaplanowanym na dzisiaj – czas gonił, bo przed nami jeszcze pakowanie dzieciaków i długa droga powrotna do Płocka. Choć nogi czuły już przebyte kilometry, pogoda była po prostu wymarzona: słonecznie, rześko i typowo wiosennie. Aż żal było myśleć o powrocie do codzienności!

Zostawiliśmy auto na parkingu w osadzie Jizerka. Miła niespodzianka – za postój (100 CZK) można zapłacić kartą, co w czeskich górach nie zawsze jest standardem. Po krótkiej analizie mapy postawiliśmy na pętlę. Ruszyliśmy czerwonym szlakiem, by po chwili odbić na zielony, prowadzący prosto na szczyt Bukovca.

Zielony szlak od razu pokazał pazur – podejście wymagało trochę wysiłku i złapania głębszego oddechu, ale nagroda przyszła szybko. Gdy tylko osiągnęliśmy graniowy odcinek, widoki otworzyły się na wszystkie strony świata. Jest tu tak uroczo, że co chwilę przystawaliśmy, by nacieszyć oczy. Wiosna obudziła też tutejszych mieszkańców – w ostatniej chwili spod nóg śmignął nam wąż, który korzystał z pierwszych ciepłych promieni słońca, wygrzewając się na kamieniach.

Na szczycie obowiązkowa sesja zdjęciowa i zasłużona chwila relaksu. Chłopcy świętowali zdobycie góry energetykiem, a my chłonęliśmy panoramę, wiedząc, że to ostatnie takie spojrzenie na góry podczas tego wyjazdu. Droga powrotna upłynęła nam niezwykle szybko, bo całą uwagę poświęciliśmy na… planowanie kolejnych urlopów. Pomysłów mamy mnóstwo, więc Harpagany na pewno szybko wrócą na szlak!

Informacje o trasie

  • Szczyt: Bukovec (1005 m n.p.m.) – najwyższy bazaltowy szczyt w tej części Europy.
  • Dystans: ok. 2 km (pętla).
  • Czas przejścia: ok. 1h (z postojami).
  • Suma podejść: ok. 100 m.
  • Trasa: Jizerka (parking) -> szlak czerwony -> szlak zielony (szczyt) -> powrót szlakiem czerwonym (ścieżka przyrodnicza).

Porady i Informacje praktyczne

Parking i opłaty:

  • Parking w osadzie Jizerka (pod Bukovcem) kosztuje 100 CZK za dzień (ok. 17 zł). Bardzo dużym atutem jest możliwość płatności kartą w automacie.

Ciekawostka geologiczna:

  • Bukovec to wygasły wulkan! Jest on jedną z największych w Europie Środkowej formacji bazaltowych wystających ponad granitowe podłoże. Dzięki temu występuje tu zupełnie inna roślinność niż w pozostałej części Gór Izerskich.

Przyroda na szlaku:

  • Uważajcie pod nogi! My spotkaliśmy węża (prawdopodobnie zaskrońca), co wiosną jest tu bardzo częste. Kamieniste, południowe zbocza Bukovca to ich ulubione miejsca do wygrzewania się.

Widoki:

  • Ze szczytu oraz ścieżki graniowej rozpościera się fenomenalny widok na osadę Jizerka (uznawaną za jedną z najpiękniejszych w całych Czechach), a przy dobrej widoczności gołym okiem widać zachodnią część Karkonoszy.

Dla kogo?

  • Idealna trasa na „szybki strzał” przed powrotem do domu lub jako uzupełnienie spaceru po torfowiskach Izery. Podejście zielonym szlakiem jest dość strome, ale krótkie – poradzi sobie z nim każde sprawne dziecko.

Hvězda: Ekspresowe wejście z widokiem na Ještěd i lekcja czeskiej gościnności

Czwarty dzień naszej majówki w górach zaczął się od walki z własnymi obietnicami. Po trudach Śnieżki obiecaliśmy chłopcom dzień luzu, ale gdy tylko wyjrzeliśmy przez okno, wiedzieliśmy, że marnotrawstwem byłoby siedzieć w domu. Po deszczowej przerwie wróciło słońce i przyjemne ciepło. Szybkie zakupy w Harrachovie, rzut oka na listę szczytów do odznaki Sudecki Włóczykij i zapadła decyzja: jedziemy na Hvězdę!

Dojazd zajął nam zaledwie 25 minut, ale prawdziwe wyzwanie czekało w miejscowości Příchovice. Jedyny dostępny parking przyjmował wyłącznie gotówkę, której akurat przy sobie nie mieliśmy. Po kilku okrążeniach miasteczka i analizowaniu każdego znaku zakazu, moja niezawodna Sylwia wzięła sprawy w swoje ręce. Dzięki jej dyplomatycznym zdolnościom (i uśmiechowi!) udało się załatwić darmowy postój na prywatnej posesji. Czeska gościnność uratowała nasz plan!

Sama trasa to właściwie przyjemny spacer. Do pokonania mieliśmy około kilometra i 100 metrów przewyższenia. Całość prowadzi wygodną drogą asfaltową, co sprawiło, że na szczycie zameldowaliśmy się w niecałe 20 minut. Mimo że podejście było krótkie, słońce dawało się we znaki, przypominając nam o wczorajszym zmęczeniu.

Nagroda na szczycie przerosła nasze oczekiwania. Nad horyzontem majestatycznie górował Ještěd ze swoją charakterystyczną sylwetką nadajnika, wyrastając wysoko ponad inne szczyty. Szybka sesja zdjęciowa, chwila oddechu i pędem wróciliśmy do auta. Cała akcja – od zaparkowania do odjazdu – zajęła nam równe 30 minut. Idealny „przystanek” przed kolejnym szczytem tego dnia!

Informacje o trasie

  • Szczyt: Hvězda (959 m n.p.m.) – Góry Izerskie (czeska strona).
  • Odznaka: Szczyt zaliczany do projektu Sudecki Włóczykij.
  • Dystans: ok. 2 km w dwie strony.
  • Czas przejścia: 20-30 minut (całość z postojem).
  • Suma podejść: ok. 100 m.
  • Nawierzchnia: Droga asfaltowa (idealna na szybki spacer).

Porady i Informacje praktyczne

Parking w Příchovicach:

  • Główne parkingi w czeskich miejscowościach turystycznych często obsługiwane są przez automaty przyjmujące wyłącznie bilon (Korony Czeskie). Zawsze warto mieć przy sobie „żelazną rezerwę” gotówki w lokalnej walucie. Jeśli jej nie macie – szukajcie kontaktu z mieszkańcami, jak zrobiła to Sylwia, ale pamiętajcie, by zawsze robić to z kulturą i uśmiechem!

Co widać ze szczytu?

  • Przy dobrej pogodzie (takiej jak nasza) bez problemu dostrzeżecie Ještěd (1012 m n.p.m.) – symbol Liberca. To ten szczyt z budowlą przypominającą statek kosmiczny. Oprócz tego roztacza się stąd piękna panorama na pogranicze Gór Izerskich i Karkonoszy.

Sudecki Włóczykij:

  • Hvězda to idealny szczyt „do kolekcji” dla osób zbierających tę odznakę. Jest blisko Harrachova i nie wymaga dużej kondycji, co czyni go świetnym wyborem na tzw. „dopełnienie dnia” po większej wyprawie.

Dla kogo ta trasa?

  • Absolutnie dla każdego. Ze względu na asfaltową drogę, można tu wjechać nawet wózkiem dziecięcym, co czyni Hvězdę jedną z najbardziej dostępnych „gór” w okolicy.

Čap: Lodowa przygoda i bajkowe widoki na zakończenie roku

28 grudnia 2024 roku, tuż po południu, wyruszyliśmy, by zdobyć kolejny punkt na naszej liście Sudeckiego Włóczykijia– tajemniczy szczyt Čap. Góry zimą potrafią zaskoczyć już na etapie dojazdu. Nasza pierwsza próba dotarcia do zaplanowanego miejsca startu zakończyła się szybkim odwrotem – droga wyglądała tak niepewnie, że woleliśmy nie ryzykować utknięcia w szczerym polu. Nadłożyliśmy drogi, objechaliśmy wzniesienie i choć nie dojechaliśmy do samego startu szlaku, zostawiając auto około pół kilometra wcześniej, była to słuszna decyzja.

Słońce świeciło wysoko, więc dziarsko ruszyliśmy przed siebie. Do przejścia mieliśmy nieco ponad 3 kilometry w jedną stronę. Spacer zajął nam równą godzinę, ale nie był to zwykły marsz. O ile podejście technicznie nie było trudne, o tyle aura postanowiła nas przetestować – szlak pokrywała warstwa zdradliwego lodu.

Ostatni odcinek podejścia był po prostu urokliwy – las rzednie, ustępując miejsca bajkowym formacjom skalnym. Sam szczyt nas oczarował. Čap to nie tylko punkt wysokościowy, to niesamowite zgrupowanie piaskowcowych skałek. Centralnym punktem jest potężna skała przypominająca maczugę (tzw. Čapská palice). Nie mogliśmy sobie odmówić wejścia na jedną z platform widokowych. O ile wspinaczka poszła gładko, o tyle zejście po oblodzonej skale wymagało już od nas „harpaganiarskiej” zwinności i sporej uwagi. Panorama z góry, z widocznym w oddali pofałdowanym krajobrazem, była najlepszą nagrodą za ostrożne stąpanie po lodzie.

Nasyciliśmy oczy, zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie do książeczki i ruszyliśmy w dół. Czas nas gonił, bo w planach na ten dzień mieliśmy jeszcze wizytę w Skalnym Mieście, a grudniowe dni są przecież bardzo krótkie.

Informacje o trasie

  • Szczyt: Čap (386 m n.p.m.) – wybitne wzniesienie na Wyżynie Dubieńskiej (część krainy Kokořínsko).
  • Odznaka: Szczyt zaliczany do projektu Sudecki Włóczykij.
  • Dystans: ok. 3 km w dwie strony (licząc z dojściem od parkingu).
  • Czas przejścia: ok. 1 godziny w obie strony.
  • Suma podejść: ok. 124 m.

Porady i Informacje praktyczne

Dojazd i parking:

  • W okresie zimowym drogi dojazdowe do mniejszych czeskich miejscowości mogą być nieodśnieżone lub oblodzone. Jeśli nawigacja kieruje Was w wąską, niepewną drogę – zróbcie tak jak my: pojedźcie dookoła głównymi trasami. Lepiej przejść dodatkowy kilometr z buta, niż czekać na traktor!

Bezpieczeństwo (Raczki!):

  • Čap słynie z piaskowcowych schodów i podejść. Zimą, przy wahaniach temperatury, te miejsca zamieniają się w lód. Warto mieć w plecaku raczki turystyczne. My musieliśmy bardzo uważać na końcówce, gdzie skały były wyjątkowo śliskie.

Ciekawostka turystyczna – „Čapská palice”:

  • Charakterystyczna formacja skalna na szczycie to tzw. „skalny grzyb” lub maczuga. Powstała w wyniku nierównomiernego wietrzenia piaskowca. Górna warstwa jest twardsza i chroni „nogę” maczugi przed zniszczeniem. To jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli regionu Kokořínsko.

Historia w tle:

  • Na szczycie w XIV wieku znajdował się mały zamek obronny (Hrad Čap). Do dziś przetrwały jedynie resztki piwnicy wykutej w skale oraz cysterna na wodę. Warto się rozejrzeć, by poczuć ducha dawnych wieków.

Logistyka:

  • Trasa na Čap jest idealna jako „szybka akcja” przed obiadem lub, tak jak w naszym przypadku, przystanek w drodze do większych atrakcji typu Adršpach czy Teplice.

Twierdza Kłodzka: Podziemne labirynty i finałowa obrona na Górze Fortecznej 369 m n.p.m.

22 grudnia 2024 roku, tuż przed świętami, wyruszyliśmy z Kudowy-Zdroju z jasnym celem: Góra Forteczna (369 m n.p.m.). To było nasze „podejście numer dwa” (a właściwie kolejne), bo poprzednie wizyty kończyły się fiaskiem – Twierdza była już nieczynna dla zwiedzających. Tym razem zameldowaliśmy się na miejscu z odpowiednim zapasem czasu, gotowi na spotkanie z historią.

Zwiedzanie z przewodnikiem zaczęliśmy od części naziemnej, ale to, co tygrysy lubią najbardziej, czekało pod ziemią. Sieć tuneli przeciwminerskich to prawdziwy labirynt! Przeciskanie się przez wąskie korytarze uświadamia, jak niesamowitą i przemyślaną konstrukcją jest kłodzka warownia.

Historia tego miejsca jest niezwykle barwna – od czeskiej warowni, przez potężną austriacką przebudowę, aż po pruskie unowocześnienia. Twierdza wielokrotnie przechodziła z rąk do rąk, a w polskie władanie trafiła dopiero po zakończeniu II wojny światowej.

Najważniejszym punktem naszej „wspinaczki” był Donjon. To najwyższy dziedziniec i zarazem miejsce ostatniej obrony. To właśnie tutaj zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie, dokumentując zdobycie tego nietypowego szczytu. Stojąc tam, czuć potęgę architektury militarnej, która przez wieki budziła respekt u najeźdźców.

Dla nas, fanów polskiej kinematografii, dodatkowym smaczkiem był fakt, że to właśnie w tych murach kręcono finałowy odcinek kultowego serialu „Czterej pancerni i pies”. Przechadzając się po dziedzińcach, niemal słyszało się ryk silnika Rudego 102!

Informacje o trasie

  • Szczyt: Góra Forteczna (369 m n.p.m.).
  • Lokalizacja: Twierdza Kłodzka, Kłodzko.
  • Data wyprawy: 22.12.2024.
  • Czas zwiedzania: ok. 2,5 – 3 godziny (część górna + tunele).
  • Trudność: Łatwa (spacerowa), ale w tunelach bywa ciasno i nisko!
  • Dojazd: Trasa Kudowa-Zdrój – Kłodzko (ok. 40 min).

Porady i Informacje praktyczne

Godziny otwarcia – nasza lekcja:

  • Zawsze sprawdzajcie aktualne godziny otwarcia Twierdzy na ich oficjalnej stronie, zwłaszcza w okresie zimowym. My nauczyliśmy się na własnych błędach – zimą kasy zamykają się wcześniej, a bez biletu nie wejdziecie na najwyższy punkt Góry Fortecznej.

Co wybrać: góra czy dół?

  • Jeśli macie czas, koniecznie wybierzcie pakiet łączony. Część naziemna (Donjon, bastiony) oferuje wspaniałe widoki na Kotlinę Kłodzką i Masyw Śnieżnika, natomiast tunele przeciwminerskie to niesamowita przygoda i dreszczyk emocji (niepolecane dla osób z silną klaustrofobią!).

Parking:

  • Wokół Twierdzy jest kilka parkingów. Najwygodniej zaparkować na dole, niedaleko wejścia głównego, ale w weekendy bywa tam ciasno. Warto rozważyć spacer z okolic rynku kłodzkiego.

Ciekawostka historyczna i filmowa:

  • Donjon: To serce twierdzy. W razie oblężenia obrońcy mogli się tu schronić i bronić niezależnie od reszty obiektu. Posiada własne magazyny, studnię i piekarnię.
  • Filmowy ślad: W ostatnim odcinku „Czterech pancernych” Twierdza Kłodzka „grała” więzienie, z którego załoga Rudego uwalniała zakładników. Szukajcie tablic informacyjnych – w wielu miejscach przypominają o planie filmowym.

Pogoda pod ziemią:

  • Pamiętajcie, że w tunelach panuje stała temperatura (ok. 8-10°C). Zimą może tam być cieplej niż na zewnątrz, ale latem warto zabrać bluzę!

Gromnik 390 m n.p.m.

Gromnik to przyjemny spacerek na koniec naszego wyjazdu. Trzeba było troszkę nadłożyć drogi w bok podczas powrotu, ale przynajmniej dzięki temu będziemy mieli już temat w tej części mapy „domknięty” (chodzi o północny wschód Włóczykija Sudeckiego). Podjechaliśmy już nieco późno i na zegarku pojawił się komunikat, że „za 10 minut jest zachód słońca”, ale trasa na szczyt i ilość przewyższeń z parkingu, gdzie wszyscy pozostawiają auta jest tak krótka i mała, że bezwłocznie ruszyliśmy. Podejście odbywa się na odcinku 300 m przygotowaną drogą z udogodnieniami w postaci przygotowanych stopni, więc wchodzi się praktycznie jak po schodach. Przy drodze na szczyt znajdują się tablice edukacyjne, opisujące faunę i florę okolicy. Na szczycie znajduje się piękna wieża widokowa z zamkniętą klatką schodową, niestety podczas naszej wizyty była zamknięta. Obok wieży znajdują się zabezpieczone i wyeksponowane dla zwiedzających pozostałości lapidarium oraz … informacja o duchu Hansa von Czirne, który w pokucie błąka się po zboczach Gromnika. Tego nie potwierdzamy ani nie zaprzeczamy, po prostu go nie znamy 🙂 albo po prostu go nie spotkaliśmy. Sam szczyt jest rownież bardzo atrakcyjny  pod kątem odpoczynku, gdyż znajdują się ławki oraz miejsce na ognisko. My ze względu na porę jak i nasz powrót do domu, nie spędziliśmy tu dużo czasu, ale może kiedyś przejazdem jak będzie pogoda miło będzie tu wrócić.

Ostra Góra 360 m n.p.m.

Ostra Góra o wysokości 360 m n.p.m. nie była taka ostra 😁

W Nowy Rok 2024 wyzwaniem 😄 obok szczytu Gromnik i Dobroslav była Ostra Góra będąca częścią Przedgórza Sudeckiego i najwyższym szczytem Wzgórz Dębowych będących częścią Wzgórz Niemczańsko-Strzelińskich. Przewyższenia rzędu 108 m pozwalały na delektowanie się trekkingiem w cudownych okolicznościach przyrody. Z powodu warunków po deszczu, w obawie przed postojem ‘na stałe’ ~ zaparkowaliśmy samochód w miejscowości Wojsławice poniżej zaplanowanego nadkładając ok. 1 km do Arboretum Wojsławice. To właśnie tu znajduje się Ogród Botaniczny Uniwersytetu Wrocławskiego, którego powierzchnia wynosi 62 ha, na której znajdują się ogromne zbiory rzadkich odmian roślin i krzewów (w tym 8 tys. odmian rododendronów), a także wystawy skał i minerałów Dolnego Śląska. Warto było zobaczyć z daleka rozpościerające się w różnych kierunkach zadbane ścieżki pośród licznej roślinności 👍 Cudowny klimat, fantastyczna pogoda , cisza, spokój i rewelacyjne towarzystwo, bo “nieważne gdzie, ważne z kim”.  Po drodze minęliśmy przepiękny, zadbany ogród botaniczny. Dotarliśmy w końcu do Skrzyżowania pod Ostrą następnie do Przełęczy pod Ostrą. Teraz już tylko pod górę, Ostrą Górę na poziom 360 m n.p.m. Ku naszemu zaskoczeniu tuż obok szczytu była wieża widokowa. Szybko ruszyliśmy w jej kierunku, aby wspiąć się i podziwiać okoliczny krajobraz. Ale cóż to ma znaczyć…? 😏 Ja nie wierzę, że nie można wspiąć się na tę wieżę 😭 Wieża widokowa na Ostrej Górze powstała w 1930 roku z inicjatywy Towarzystwa Górskiego w Niemczy. Otwarcie wykonanej ze stali wieży miało miejsce w sierpniu 1930 roku. Wcześniej tj. od 1893 roku wieża była drewnianą. Widok z 18 m wieży na Góry Bardzkie, Góry Złote, Góry Sowie czy Masyw Śnieżnika, Masyw Ślęży uniemożliwia obecnie tragiczny stan techniczny wieży. Mianowicie, ruiny wieży pokryte są korozją i nie posiadają licznych stopni już na podejściu, ale również na kolejnych etapach konstrukcji stalowej. Widać brak dofinansowania do atrakcji turystycznej, która stanowi okruchy pamiątek z przeszłości. Całą wyprawę czerwonym szlakiem odbyliśmy w ciągu 50 min. na odcinku 3,4 km ukontentowani klimatem Przedgórza Sudeckiego. Czy zachęcamy do wyprawy w ten kierunek gór? Zdecydowanie TAK 👍 Tutaj odpoczniesz, zaznasz spokoju i sam zdecydujesz, którym spośród licznych szlaków turystycznych będziesz chciał przemierzać i delektować się urokami przyrody Niemczańsko-Strzelińskiej 👌

Dobrošov 625 m n.p.m.

Pierwszy nasz szczyt w 2024 roku! W planach był jako ostatni w roku 2023, ale nie zdążylibyśmy  dojechać za widoku w dniu wczorajszym a koniecznie chcieliśmy mieć z okolicy kilka ujęć z drona. Stąd decyzja o przełożeniu na kolejny dzień. W okolicy znajduje się bardzo dużo bunkrów, które tworzą cały system umocnień i fortyfikacji zbudowanych przez Czechosłowację przed wybuchem II Wojny Światowej a obecnie udostępnionych dla zwiedzających. Szczęście jednak nam nie dopisało 🙁 i nie mamy żadnych ujęć z drona, gdyż od rana pogoda jest dżdżysta i występuje bardzo duża mgła. Pomimo tego realizujemy nasz plan z założeniem, że wrócimy tu jeszcze w lepszych okolicznościach pogody i koniecznie z chłopcami – zwłaszcza dla nich może to być nie lada gratka. Na szczyt ruszamy tuż przed 12:00 asfaltową drogą z minimalnym przewyższeniem. Po około 500 m docieramy do Jiráskovej Chaty, czyli schroniska znajdującego się w pobliżu szczytu. Do schroniska można dojechać również autem (trochę ich stoi na parkingu), jednak naszą decyzją było od początku, aby te kilkaset metrów się przejść, nawet pomimo niesprzyjającej pogody. Na szczycie robimy sobie zdjęcie z ledwo widocznym przez mgłę schroniskiem oraz przy tabliczce z nazwą szczytu. W drodze powrotnej postanawiamy wrócić przez pole przechodząc przez szczyt oznaczony na mapie. W miejscu szczytu znajduje się tabliczka informacyjna o znajdującym się w tym miejscu punkcie trygonometrycznym stanowiącym ważny punkt podstaw geodezyjnych Republiki Czeskiej. Przy nim również robimy sobie zdjęcie i szybko wracamy do samochodu, aby udać się na kolejny zaplanowany w drodze powrotnej do domu szczyt – Ostrą Górę. Podsumowując: nasza wycieczka trwała niecałe 20 min. głównie po asfaltowej drodze i kawałek po utwardzonym polu, podczas wycieczki przeszliśmy 1,1 km i pokonaliśmy 22 m przewyższeń.

Strona 1 z 5

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén