Tuż po zdobyciu Dwernika Kamienia, o godzinie 11:30, wskoczyliśmy do auta, by ruszyć na kolejny cel – Magurę Stuposiańską (1016 m n.p.m.). Przejazd w stronę Ustrzyk Górnych był czystą przyjemnością dla oczu. Po lewej stronie dumnie prężyła się Połonina Caryńska, a po prawej ku niebu biły Mała i Wielka Rawka. Widząc parking pod Bacówką pod Małą Rawką pękający w szwach, tylko utwierdziliśmy się w przekonaniu, że wybór mniej obleganej Magury to strzał w dziesiątkę.
Przejazd przez Ustrzyki Górne obudził w nas mnóstwo wspomnień. To tutaj, półtora roku temu, kończyliśmy lub zaczynali etapy naszej wielkiej przygody z GSB. Sklepiki, pole namiotowe, restauracje – każde z tych miejsc ma swoją historię. Samochód zostawiliśmy 5 km za centrum, w miejscu, gdzie niebieski szlak przecina drogę. O 11:52 byliśmy już na trasie.

Początek szlaku przywitał nas bieszczadzką klasyką: krzaki i podmokły teren, ale szybko weszliśmy w głąb pięknego bukowego lasu. Pogoda była identyczna jak rano – słonecznie, a w dolinach wciąż zalegało malownicze morze mgieł. Droga prowadziła nas niemal cały czas pod górę, a pod nogami szeleścił gruby, złocisty dywan liści. To jeden z tych dźwięków, które najbardziej kojarzą się z jesienią w Bieszczadach.

Pokonanie 550 metrów przewyższenia wymagało trochę wysiłku, ale liczne wypłaszczenia pozwalały na złapanie oddechu. Na szczycie zrobiliśmy dłuższą przerwę na pamiątkowe fotki i celebrację kolejnego zdobytego wierzchołka.

Cała pętla o długości blisko 10 km zajęła nam 3,5 godziny. Po zejściu do auta zafundowaliśmy sobie jeszcze sesję rozciągania na mostku nad rzeczką Wołosaty. Znalezienie obiadu po sezonie okazało się wyzwaniem, ale reklama „Pizzerii w Górach” w Wołosatem uratowała nam dzień. Fasolka po bretońsku na przystawkę i solidna pizza przywróciły nam siły. Dzień zakończyliśmy zakupami w Wetlinie – od oscypków po nowe kurtki 4F dla chłopców, ładując baterie przed jutrzejszym, prawdziwym wyzwaniem.

Informacje o trasie
- Szczyt: Magura Stuposiańska (1016 m n.p.m.).
- Szlak: Niebieski (odcinek z Ustrzyk Górnych w stronę Widełek).
- Dystans: ok. 9,6 km (w obie strony).
- Czas przejścia: 3 godziny 35 minut (z przerwami).
- Suma podejść: ok. 550 m.

Porady i Informacje praktyczne
Parking i dojazd:
- Szlak niebieski przecina drogę wojewódzką nr 897 około 5 km za Ustrzykami Górnymi w stronę Wołosatego/Widełek. Można tam znaleźć miejsce na poboczu lub nieduży parking leśny. Jest to świetna alternatywa dla zatłoczonych parkingów pod połoninami.
Charakterystyka podejścia:
- Magura Stuposiańska słynie z „bieszczadzkiej buczyny”. Podejście jest dość stałe i może dać w kość, szczególnie gdy pod liśćmi ukryte jest błoto. Kijki trekkingowe bardzo pomagają na zejściu, chroniąc kolana przed poślizgiem na „liściastym dywanie”.
Jedzenie poza sezonem:
- Listopad w Bieszczadach to czas, kiedy wiele kultowych knajp się zamyka. Jeśli szukacie pewnego miejsca na obiad, Wołosate i tamtejsza „Pizzeria w Górach” to sprawdzony adres, który działa nawet wtedy, gdy w Ustrzykach hula tylko wiatr. Ich fasolka po bretońsku to idealny „rozgrzewacz”.
Ciekawostka turystyczna:
- Magura Stuposiańska jest szczytem zwornikowym – rozchodzą się z niej grzbiety w kilku kierunkach. Choć sam szczyt jest zalesiony, po drodze (szczególnie jesienią, gdy liście opadną) można liczyć na ciekawe prześwity na gniazdo Tarnicy i Halicza.
Sentyment GSB:
Dla tych, którzy przeszli Główny Szlak Beskidzki, Ustrzyki Górne są miejscem kultowym. Warto na chwilę zatrzymać się na mostku nad Wołosatym – to właśnie tam wielu piechurów kończy swoją 500-kilometrową przygodę.







