Nieważne gdzie, ważne z kim!!!

Kategoria: Sudecki Włóczykij

Okole 718 m n.p.m.

Okole (714 m n.p.m.) to jeden z tych szczytów, które długo czekały na swoją kolej – brak dogodnego terminu, napięty grafik i coraz krótsze dni nie sprzyjały wyprawie. Aż w końcu – między jednymi a drugimi obowiązkami – zapadła szybka decyzja: jedziemy. Pogoda grudniowa, a co za tym idzie dzień krótki – oczywiste było, że będziemy zdobywać ten szczyt po zmroku.
Brak widoków? Nie przeszkadza nam to ani trochę. Po nocnym wejściu na Łysicę jesteśmy już „zgrani z czołówką”, a góry bez dziennego tła zyskują coś, czego nie da się zobaczyć w świetle dnia – głębię, ciszę i dreszcz przygody.
Wyruszamy z miejscowości Chrośnica, niebieskim szlakiem, który łagodnie prowadzi przez las. Po około 1,5 km docieramy na niewielką polanę owianą lekką mgłą – światła czołówek odbijają się od pary unoszącej się nad ziemią, tworząc niesamowity klimat – jak z filmu o zjawach.
Szlak na Okole poprowadzony jest nieco okrężnie, ale z uwagi na późną porę decydujemy się na skrót – odbicie w żółty szlak, który po ok. 300 metrach łączy się z niebieskim od przeciwnej strony. Tym sposobem obchodzimy szczyt i atakujemy go z drugiego podejścia.

Na szczycie – ciemność, lekki mróz i triumf. Dzięki czołówkom bez problemu znajdujemy charakterystyczną żółtą tabliczkę PTTK Legnica i robimy obowiązkowe zdjęcie dokumentujące zdobycie wierzchołka do Diademu Gór Polski. Wokół panuje głęboka cisza – tylko nasze oddechy i odgłosy kroków na szlaku.
Choć dawniej na Okolu znajdowały się pozostałości drewnianej wieży widokowej, dziś jest to szczyt raczej symboliczny niż widokowy – ale i tak cenny dla każdego kolekcjonera szczytów. Nazwa „Okole” pochodzi prawdopodobnie od okrążającego stoki potoku lub od dawnego sposobu pozyskiwania drewna metodą „na okół”.
Zmęczenie i chłód zaczynają dawać się we znaki, więc nie zwlekamy z zejściem. Jeszcze tylko szybka kontrola szlaku, mocniejsze zaciśnięcie pasa plecaka i ruszamy w dół. Przed nami jeszcze kilka kilometrów nocnej drogi – i kolejne cele na tę samą noc.

Informacje praktyczne:
Wysokość: 718 m n.p.m.
Pasmo: Góry Kaczawskie (Sudety Zachodnie)
Szlak: pętla z Chrośnicy (niebieski + żółty, skrót)
Długość trasy: ok. 4 km
Czas przejścia: ok. 1-1,5 godziny
Trudność: łatwa

Warto zabrać na nocną wędrówkę:
Latarki czołowe z zapasowymi bateriami, zwłaszcza na nocne przejście
Ciepłą, oddychającą odzież
Mapa offline lub aplikacja z GPS
Wodę i przekąski

Okole nocą to przygoda inna niż wszystkie – bez tłumów, bez widoków, ale z mgłą, lasem i ciemnością, które tworzą niezapomniany klimat. Kolejny szczyt zdobyty, kolejne wspomnienie dopisane do naszej górskiej kroniki.

Orlica 1084 m n.p.m.

wejście I – 5 listopada 2020 Sylwia i Patryk
wejście II – 14 stycznia 2024 Sylwia, Patryk, Miłosz, Jasiek

Naszą wyprawę rozpoczęliśmy z parkingu, nieopodal pensjonatu Przystanek Alaska w Dusznikach Zdrój od strony Kudowy Zdrój. Trudno nie zauważyć po stronie parkingu takiej atrakcji jak Kamień Rubartscha. Heinrich Rubartsch był propagatorem aktywnego wypoczynku i prekursorem turystyki, a także narciarstwa w okolicach Orlicy i Zieleńca. Nazywano go Liczyrzepą z Orlicy z powodu wyglądu i sympatii jaką był darzony. Zatem, gdzie jest ośrodek sportów zimowych Zieleniec to pewnie każdy wie, ale już nie każdy wie, że leży właśnie na zboczu góry Orlica. W 1882 r. Heinrich Rubartsch wybudował na szczycie Orlicy 16-metrową drewnianą wieżę widokową, obok której postawił małą gospodę, której fundamenty widoczne są do dnia dzisiejszego. 1-godzinna droga szlakiem zielonym na Orlicę nie jest wymagająca, a jedynie sprawiająca czystą przyjemność z jej pokonywania. Późna jesień w drodze na Orlicę sprawiła, że przenieśliśmy się w krainę, gdzie liście tańczą na wietrze a Duch Gór klaszcze z zachwytu nad swoim dziełem 🙂 Orlica to szczyt graniczny. Wierzchołek góry leży po stronie czeskiej zaledwie 25 metrów od granicy w kierunku zachodnim. Ciekawą atrakcją na szczycie był również obelisk z 2012 roku, który upamiętniał wejście m.in. cesarza Józefa II (wejście w 1779 r.), Quincy Adamsa (późniejszego prezydenta USA, wejście w 1800 r.) oraz Fryderyka Chopina (wejście w 1826 r.).
Podczas naszego „szczytowania” na wierzchołku góry w trakcie budowy była drewniana wieża widokowa. Zapowiada się naprawdę imponująco dlatego nie możemy doczekać się kolejnego wejścia na Orlicę, aby nacieszyć oczy rozpościerającymi się z niej widokami. Droga na szczyt i z powrotem wynosiła ponad 4 km w fantastycznej scenerii górskiej.

Biskupia Kopa (891 m n.p.m.): Rodzinna inauguracja i zachód słońca na granicy

Biskupia Kopa stała się dla nas symbolem nowego etapu. To nasz trzeci szczyt do Korony Gór Polski, ale pierwszy, który zdobyliśmy wspólnie z Miłoszem. Wyścig z czasem, poszukiwanie pieczątek i majestatyczny zachód słońca – tak zaczęliśmy nasz intensywny weekend w Górach Opawskich i Sudetach Wschodnich.

Plan był ambitny: prosto z pracy i szkoły ruszamy w stronę Jarnołtówka, by jeszcze w piątek zdobyć najwyższy szczyt Gór Opawskich. Przed nami weekendowy maraton – w planach mamy aż cztery szczyty (Biskupia Kopa, Śnieżnik, Rudawiec i Kowadło), ale to dzisiejsze wejście było kluczowe. Chcieliśmy pokazać Miłoszowi, że góry to nie tylko wysiłek, ale przede wszystkim niesamowita przygoda.

Zaczęło się od małego stresu organizacyjnego. Czytaliśmy, że na szczycie może być problem z pieczątką, więc postanowiliśmy „zabezpieczyć się” już w dolinie. Krążenie po miejscowościach i walka o każdą minutę światła dziennego dały nam w kość, ale udało się – pieczątka z lokalnej knajpki wylądowała w książeczkach! Aby maksymalnie skrócić podejście i zdążyć przed mrokiem, wybraliśmy wariant od strony czeskiej.

Szybki marsz opłacił się podwójnie. Po pierwsze: czeski punkt z pamiątkami był jeszcze otwarty, dzięki czemu zdobyliśmy drugą, piękną pieczątkę do kolekcji. Po drugie: stanęliśmy na szczycie dokładnie wtedy, gdy niebo zapłonęło barwami zachodzącego słońca. Widok charakterystycznej wieży widokowej na tle pomarańczowego nieba był po prostu magiczny. Choć sama wieża była już zamknięta, panorama z wierzchołka w zupełności nam to wynagrodziła.

Powrót był już testem charakteru. Gdy słońce zniknęło, a las spowił mrok, Sylwia zaczęła odczuwać lekki niepokój. Miłosz, jak to młody „Harpagan”, szybko wyczuł sytuację i postanowił nieco urozmaicić drogę, strasząc ją wilkami. Dzięki niemu, który na trasie przejął rolę głównego fotografa (mamy kilka naprawdę świetnych ujęć!), i przy dźwiękach „Gimbao33” Maty, dotarliśmy do auta cali i szczęśliwi. Naszą bazą na ten weekend stało się „Ranczo Kruszynki” w Kamienicy – idealne miejsce na regenerację przed kolejnymi wyzwaniami.

Informacje o trasie

Nasze wejście na Biskupią Kopę (891 m n.p.m.) zrealizowaliśmy wariantem od strony czeskiej (z parkingu przy trasie w pobliżu granicy). Było to krótkie i intensywne podejście, idealne na szybki atak szczytowy przy kończącym się dniu. Całość trasy w obie strony zajęła nam około 1 godziny, a do pokonania mieliśmy niewielkie przewyższenie. Szczyt znajduje się na samej granicy polsko-czeskiej i jest najwyższym punktem województwa opolskiego.

Porady i Ciekawostki

  • Dlaczego „Biskupia”? Nazwa szczytu nie jest przypadkowa. Przez wieki góra stanowiła własność biskupów wrocławskich (księstwa nyskiego). Granica, która przebiega przez szczyt, od wieków dzieliła różne państwa i diecezje – kiedyś Austrię i Prusy, dziś Polskę i Czechy.
  • Wieża Cesarza i Cesarzowej: Charakterystyczna, biała wieża na szczycie (wysoka na 18 metrów) to wieża widokowa im. cesarza Franciszka Józefa I. Została wzniesiona przez niemieckie towarzystwo turystyczne MSSGV w 1898 roku, by uczcić 50-lecie panowania cesarza. To najstarsza wieża widokowa w całych Sudetach Wschodnich!
  • Góry Opawskie – wyspa w dolinie: Choć Biskupia Kopa nie ma nawet 900 metrów, jej wysokość względna jest imponująca. Góry Opawskie wyrastają nagle z niemal płaskiej Niziny Śląskiej, co sprawia, że przy dobrej widoczności ze szczytu można zobaczyć nie tylko Śnieżnik czy Pradziada, ale nawet kominy elektrowni w Opolu.
  • Problem z pieczątką? Tak jak wspominaliśmy, warto mieć plan B. Schronisko pod Biskupią Kopą (po polskiej stronie) jest położone nieco niżej niż sam szczyt. Jeśli zależy Wam na pieczątce z samego wierzchołka, sprawdzajcie godziny otwarcia wieży lub czeskiego bufetu – w przeciwnym razie pozostają punkty w Jarnołtówku lub Pokrzywnej.
  • Złoty Potok i legendarne złoto: Okolice Biskupiej Kopy słynęły niegdyś z wydobycia złota. Do dziś w okolicznych potokach (jak Złoty Potok) można znaleźć ślady dawnych płuczek, a region ten jest częścią europejskiego szlaku miast górnictwa złota.

Strona 5 z 5

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén