Nieważne gdzie, ważne z kim!!!

Kategoria: Sudecki Włóczykij Strona 3 z 5

Skiba 433 m n.p.m.

Ahhh…ehhh..Skiba – ten szczyt będzie nam się kojarzył z przepięknym i malowniczym widokiem wprost na Zamek Książ i wizytą na Zamku Stary Książ, który stanowiły po prostu jego ruiny. Niebywałe, że ruiny zamku w kształcie trójkąta mogą być zachwycające…a jednak, marzyliśmy, aby je zwiedzić i chłonąć historię, która toczyła się w romantycznym zamku z XVIII w. Wzniesienie na wysokości 433 m npm znajduje się w Książańskim Parku Krajobrazowym, a z Placu Ferdynanda koniecznie trzeba zrobić zdjęcie pamiątkowe z Zamkiem Książ w tle. Z ruin Zamku Stary Książ widoczny jest w swej okazałości zamek Książ, aż zapierało nam dech w piersiach 🙃

Klasztorzysko 631 m n.p.m.

Szczyt o nazwie Klasztorzysko (631 m npm) zdobyliśmy w mgnieniu oka. Trasa była przyjemna i nietrudna. Urokliwe widoki koniecznie musieliśmy uwiecznić za pomocą drona, który zmagał się z dość silnym wiatrem. Krajobraz Podlesia bardzo malowniczy i zachęcający do ponownej wizyty na Klasztorzysku (nie mylić z cmentarzyskiem 😉).

Zadzierna 724 m n.p.m.

7 stycznia to nasz drugi dzień górskich zmagań. Aby nie tracić czasu samochodem podjeżdżamy jak najdalej się da, więc nie zostawiamy w centrum miejscowości Paprotki tylko jedziemy na obrzeża miejscowości i zostawiamy go w miejscu, w którym nie będzie przeszkadzał a my ruszamy początkowo łączonym szlakiem zielony i czerwony aby wejściu już w las na pierwszej polance pozostawić szlak zielony, który prowadzi dalej prosto i odbić w prawo czerwonym, który ma nas doprowadzić na sam szczyt. Pomimo wiatru nioski poziom chmur utrzymuje się i przejściu około połowy drogi na szczyt zaczyna otaczać nas mgła. Trasa napawa nas swoim pięknym ukształtowaniem a dodatkowego uroku dodają wyłaniające się skałki co jakiś czas. Na sam szczyt docieramy w gęstej mgle i bardzo nad tym ubolewamy gdyż sznyt jest wyeksponowany i rozpościera się z niego przepiękna panorama. Jest nawet piękna ranka z nazwą szczytu, w której robimy sobie pamiątkowe zdjęcie. Ze względu na brak widoków obchodzimy szczyt gdzie znajdujemy wzniesienie z możliwością wykorzystania technik wspinaczkowych z tego bez zastanowienia korzystamy. Po zdobyciu przewyższenia schodzimy do samochodu. Pogoda jak by z nas zakpiła, gdyż po wyjściu z lasu zauważamy, że wyszło słońce a chmury zostały rozwiane i szczyt jest pięknie odsłonięty a więc i widoki z niego w tym momencie byłyby już takie jak oczekiwaliśmy. Trudno, za wcześnie zaczęliśmy ale puszczamy drona aby chociaż zobaczyć namiastkę widoków jakie nam nie były dane ze szczytu. Zwłaszcza pięknie wyglądał Zalew Bukówka na tle gór.

Turzec 684 m n.p.m.

Ostatni szczyt w dniu dzisiejszym i ostatni do uzyskania odznaki Sudecki Włóczykij w stopniu brązowym. Wooow mamy TO!

Trasa przyjemna i niewymagająca ale w ostatnich promieniach dnia. Samochód pozostawiamy pod zabudowaniami w miejscowości Częstocin. Na szczyt prowadzi szlak zielony i to nim będziemy podążać. Początkowo z miejscowości wychodzimy droga asfaltową aby po chwili odbić w drogę gruntową, przy której znajdują się drzewa z wycinki lasu. Ze względu, że trochę padało przez ostatnie dni, droga gruntowa początkowo prowadziła przez łąkę i była mocno rozjeżdżona oraz na tyle błotnista, że musieliśmy iść z boku drogi. Po wejściu w las i przejściu szlaku z drogi gruntowej na leśną ścieżkę sytuacja bardzo się poprawiła i mogliśmy kontynuować dalsze podejście szlakiem. Trasa była cicha i spokojna bez ludzi, dlatego było bardzo przyjemnie i właśnie tak jak lubimy najbardziej. Sam szczyt nie był oznaczony tabliczką ale w jej poszukiwaniu trochę pokręciliśmy się po okolicy szczytu wyznaczonego przez mapy-turystyczne.pl . Szczyt mocno zadrzewiony nie oferował żadnych widoków na okolicę. Finalnie zrobiliśmy sobie zdjęcie na tle charakterystycznej kupki kamieni (zawsze to lepiej niż na tle drzew, które wszędzie wyglądają tak samo 🙂 ) i ruszyliśmy w drogę powrotną.

Nocleg w Antonówka „Pod Dudziarzem” przez booking.pl. Koszt 162,58 zł bez śniadania. Super lokalizacja, bezpłatne miejsce parkingowe na terenie posesji. Pokój duży i czysty.

Grodna 506 m n.p.m.

Kolejny szczyt, w dniu dzisiejszym. Samochód zostawiamy przy ulicy Książęcej w miejscowości Marczyce. Nie decydujemy się iść szlakiem, który zapewne jest bardziej malowniczy ale goni nas czas. Dlatego idziemy drogą gruntową najpierw przez łąki a następnie przez las aby po trochę więc jak pół kilometra wejść na szlak niebieski prowadzący już na sam szczyt. Po około 200-300 metrach malowniczego podejścia naszym oczom wyłania się kolejny zamek na szczycie. Tym razem jest to zamek Księcia Henryka czyli dawną posiadłość myśliwska Henryka LXII von Reuss w pierwszej połowie XIX w. Zamek nigdy nie pełnił funkcji warownych a jedynie był stylizowany na średniowieczną warownię. Odsłonięty fragment szczytu nawet bez wchodzenia na wieżę pozwala napałać się piękną panoramą Karkonoszy ze zbiornikiem wodnym Sosnówka. Trasa przyjemna i niewymagająca zwłaszcza podczas dobrej pogody jaką mieliśmy czyli bez deszczu i 6st.C na plusie. Jest to miejsce godne polecenia i na pewno tu jeszcze kiedyś wrócimy gdyż widać, że obecny właściciel bardzo dba o to miejsce i za jakiś czas na pewno zmieni się jeszcze bardziej na korzyść.

Góra Szybowcowa 561 m n.p.m.

Szczyt Szybowcowej Góry wznosi się majestatycznie na Jelenią Górą roztaczając ze szczytu piękny widok panoramy miasta. Można dojechać w zasadzie pod sam szczyt ale my kawałeczek chwiliśmy się przejść więc zaparkowaliśmy pod szczytem.

Góra Zamkowa 384 m n.p.m.

Kolejny już 3 szczyt w dniu dzisiejszym. Kolejny szczyt, który zbliża nas do osiągnięcia Sudeckiego Włóczykija w stopniu brązowym, kolejny z pięknym zamkiem na szczycie. Niestety pogoda znów deszczowa i pomimo małego dystansu jaki pokonaliśmy jesteśmy przemoczeni a to jeszcze nie koniec szczytowania w dniu dzisiejszym.

Ostrzyca 501 m n.p.m.

To już drugi szczyt podczas naszego wypadu w Święto 3 Króli. Kolejny szczyt do osiągnięcia Sudeckiego Włóczykija w stopniu brązowym. Pogoda się poprawiła i już nie pada deszczyk a w oddali nawet słoneczko zaczyna lekko się przebijać. Prosta i miła trasa spacerowa po Śląskiej Fudżijamie czyli wygasłym wulkanie 🙂

Grodziec 389 m n.p.m.

Pierwszy długi weekend w tym roku a my już przygotowani i na szlaku. Tym razem postanawiamy dokończyć zdobywanie szczytów w ramach Sudeckiego Włóczykija w stopniu brązowym. Brakuje nam już niedużo a plan jest ambitny więc wrócimy z kompletem a nawet może jak się uda zrealizować plany to będzie kilka szczytów na kolejny stopień. Pogoda temperaturowo ok czyli 4st.C ale przelotne mżawki nie nastrajają do dłuższego i dokładniejszego zwiedzania. Dlatego trochę na leniucha podjeżdżamy najdalej jak się da. Dzięki temu, że podjechaliśmy blisko, praktycznie pod sam zamek na szczycie, nie byliśmy za bardzo zmoczeni i mogliśmy pospacerować chwilę po terenie XI wiecznego przepięknego zamku. Pewnie byłoby jeszcze cudowniej gdyby było słonecznie i puścilibyśmy naszego drona. Nie mniej jednak nacieszyliśmy oczy i dusze pięknymi murami zarówno części zachowanej jak i tych już w ruinie.

O samym zamku, możemy doczytać na stronie o zamku:

Pierwsze wzmianki o Zamku Grodziec pojawiły się w 1155 roku i pochodzą z bulli papieża Hadriana IV. Dwadzieścia lat później Książę Bolesław Wysoki wystawił przywileje Cystersom z Lubiąża. Oprócz wzmianek z XIII wieku, dotyczących dwóch kasztelanów grodu, niewiele wiadomo o losach zamku, który w tamtym okresie był drewniany. Henryk Brodaty, zastąpił drewnianą budowlę murowaną, a ta na przestrzeni wieków była systematycznie rozbudowywana.

Okres wojen husyckich bardzo doświadczył gród. Zdobyty i pogwałcony wojnami zamek, został splądrowany i zniszczony. W 1470 roku Zamek Grodziec został odkupiony przez legnickiego księcia Fryderyka I. Sprowadził do Grodźca murarskich mistrzów z Legnicy, Wrocławia i Görlitz, którym zawdzięczamy dzisiejszy układ przestrzenny budowli. Za czasów Fryderyka II – syna Fryderyka I – Grodziec stał się jedną z piękniejszych rezydencji gotycko-renesansowych na Śląsku.

Po wybuchu wojny zwalczające się wojska przemierzały ziemię śląską, pustosząc miasta i wsie. Zamek Grodziec stał się schronieniem dla mieszkańców poszukujących bezpiecznej przestrzeni dla swojego dobytku. Budowlę konsekwentnie wzmacniano, jednak finanse nie pozwoliły na realizację wszystkich planów. Konsekwencją tego było zdobycie i zniszczenie Zamku Grodziec przez wojska księcia Albrechta Wallensteina. Według różnych źródeł zdobycie warowni było efektem zdrady. Czyjej? Tutaj nie ma spójnej wersji. Wiemy jedynie, że skala zniszczeń była ogromna, a warownia straciła swoją militarną wartość.

XVII i XVIII- wieczne próby odbudowania Grodźca nie zakończyły się sukcesem. Dopiero w roku 1800, kiedy właścicielem dóbr został książę Rzeszy Jan Henryk VI von Hochberg, podjęto efektywne prace konserwatorskie i rekonstrukcyjne. Starania przerwała kampania napoleońska, jednak bez większego wpływu na zakres prac.

Kolejne lata dla Zamku Grodziec nie były łaskawe. Wojny napoleońskie, zwalczające się kozackie, pruskie i francuskie oddziały, zacięte walki, aż w końcu nowy właściciel  i kolejne próby odbudowania zamku. W 1926 roku nazistowski polityk Herbert von Dirkens staje się kolejnym właścicielem majątku.

W 1945 roku Zamek Grodziec ulega dewastacji. Skala zniszczeń nie objęła całego zespołu zamkowego, skradziono jednak zabytkowe zbiory, spalono dachy. Zamek Grodziec stał opustoszały aż do 1959 roku, wtedy rozpoczęto prace porządkowe. Rekonstruowano elementy architektoniczne, które uległy zniszczeniom i kradzieży.

Nocleg w „Młyn Wielisław Agroturystyka i Restauracja„. Miejsce bardzo urokliwe, obsługa miła ale naliczono nam dodatkowe koszty w postaci klimatycznego 2,80 zł za osobę. Koszt noclegu to 150,89 zł (bez śniadania) rezerwacja przez booking.pl. Pokoik bardzo mały i na III piętrze ale za to czysty. Łóżko dwuosobowe ale w moim odczuciu zdecydowanie za miękki materac.

Chełmiec #2 (851 m n.p.m.)

wejście I – 7 listopada 2020
wejście II – 24 kwietnia 2022

Pomimo, że się spieszyliśmy to deszcz zdołał nas dogonić. Początkowo kropił ale coraz bardziej nabierał na sile aby regularnie padając przemoczyć nas do suchej nitki. Dlatego był to ostatni nasz szczyt w tym dniu. Zdobyty wspólnie z mamą, Patrykiem, Miłoszem i Jaśkiem.

Na szczyt prowadzi kilka szlaków. Ponieważ zmęczenie daje się nam już we znaki, wybieramy ten najkrótszy i najpopularniejszy, który zaczyna się w Boguszowie-Gorcach przy dworcu PKP. Początkowo idziemy szeroką, szutrową drogą. Zielony szlak wiedzie szutrową drogą najpierw ku Przełęczy Rosochatka, gdzie skręca na Mały Chełmiec. Stamtąd szlakiem zielono-niebieskim już tylko rzut beretem na Chełmiec. Dodatkową atrakcją tego szlaku jest Boguszowska Droga Krzyżowa Górniczego Trudu stworzona w 2001 roku. Po drodze mijamy 14 stacji utworzonych z granitowych tablic, z których każda poświęcona jest górnikom z innej kopalni. Nie odpuszczamy okazji aby przejść przez Mały Chełmiec i uwiecznić to na zdjęciu.

Przemierzając trasę łagodnym podejściem wkraczamy w lasy bukowe i iglaste. Po prawej stronie mijamy polany i młodniki, które podczas słonecznej pogody na pewno są malownicze. Pomimo, iż szlak nie jest wymagający, podejście momentami było strome, ale krótkie. Deszczowa pogoda nie ułatwiała wspinaczki nawet łatwym podejściem. Trasa pnie się w górę i pojawiają się zakręty, serpentyny, zaczyna być ślisko 🙁 Pogoda nam nie sprzyjała, a trudy wędrówki dały sie we znaki 🙁

Podejście robi się łagodniejsze i następuje wypłaszczenie przed szczytem, a las przerzedza się ku naszej uciesze. Zbliżamy się powoli do rozdroża pod szczytem o czym świadczy skrzyżowanie dróg leśnych z tabliczką <Chełmiec>. Zatem pozostało kilkaset metrów do szczytu. 270 m podejść zajęło nam ok. 1,5 h. Wreszcie rozwidlenie i mnóstwo miejsca na odpoczynek. Niestety w deszczu nie było to możliwe. Naszym oczom ukazuje się kamienna wieża widokowa, Krzyż Milenijny i maszt RTON. Wszystkie te atrybuty znajdują się na pieczątce potrzebnej do potwierdzenia wizyty na szczycie. Chełmiec o wysokości 851 m n.p.m., drugi co do wysokości szczyt Gór Wałbrzyskich – ZDOBYTY 🙂

Zawsze korzystamy z okazji, aby wracać inną drogą niż weszliśmy. Tak było i tym razem i szlakiem żółtym kierujemy się do szlaku zielonego i dalej w stronę parkingu. Weszliśmy w gęsty las, gdzie ścieżka jest węższa, miejscami kamienista z wyboistymi korzeniami. Musimy być ostrożni, bo ulewa, która nas spotkała nie ułatwia szybkiego powrotu do auta. Ten kamienisty odcinek zbocza okazał się najbardziej wymagającym fragmentem zejścia. Było ślisko i dość niebzepiecznie. Zbliżając się do rozdroża dróg leśnych kierujemy się szlakiem niebieskiem do samochodu, który został zaparkowany w Boguszowie-Gorcach nieopodal dworca PKS.

W sumie przemierzyliśmy ok. 7 km w czasie ok. 2 h. W takich warunkach pogodowych nie było mozliwości odkrywania uroków przyrody. Przemoklismy do tzw. „suchej nitki” 🙁

Strona 3 z 5

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén